oczy uszy i nos dookoła głowy a rąk sto

wtorek, 30 marca 2010

high level


tadek odkąd się przemieszcza to się wspina. ma jakąś łatwość i niestrachość w dokonywaniu coraz wyższych wspięć.

wózek


tadek nie przepada za jechaniem w wózku. wolałby na motorze. codzienne dyskusje nad wózkiem kończą się moją desperacką obietnicą, że jak da się posadzić w wózku to znajdziemy jakiś fajny motor i dźwig. w ostateczności koparkę. jak spotkaliśmy ten motor był zachwycony a potem zły na mnie, że robię mu obciachowe zdjęcie. chyba go rozumiem.

słoń

słoń dostał się do naszego mieszkania. przez piwnice albo przez geberit, bo coś wieje ostatnio z niego. podobno cegła dziurawka. może się przecisnął. tadek zadowolony. postanowił zaprzyjaźnić go z rudym. rudy niezainteresowany. słoń też mi coś! tadek położył im na oknie kawałek niedojedzonego chleba. nad jedzeniem łatwiej znaleźć wspólny język. tadek pije mleko. lubi.



gaga

mieszkamy z widokiem na garaże. co jest wspaniałym punktem socjologicznych obserwacji. tadek ma specjalnie ustawione krzesła, na których stojąc widzi wszystko co się dzieje z autami, kto po co i na jak długo wyprowadza i wprowadza auta do i z garaży. raz w tygodniu koło naszych garaży stają panowie śmieciarze, którzy jedzą śniadanie na wysokości naszych okien. dla tadka to jest ekstaza, on do szaleństwa kocha śmieciarki i panów śmieciarzy. panowie się przyzwyczaili do widowni i machają nam znad kanapek z szoferki śmieciary. zdaje mi się, że tadek im zazdrości. gaga pam opa.


poniedziałek, 29 marca 2010

kuku


zabawa w "akuku" jest niezniszczalna. nawet w chwilach kompletnego niezrozumienia świata, zawsze wszędzie i z każdym kto gotowy wychynąć skądś i krzyknąć "akuku!". z moich obserwacji wynika, że nie tylko tadek tak ma.
akuku!!!

high speed




tadek zatrzymuje się czasem. ale tylko na chwilę!

rudy





tadek i rudy właściwie się lubią. może nawet bardzo. czasem jednego albo drugiego poniesie ale dużo się da przebaczyć za chleb z masłem albo żółtko z jajka, albo za futro i cierpliwość w prezentowaniu oka ucha nosa oka ogona ucha oka nosa... mają też sporo wspólnego. obaj potrzebują uwagi i obaj budzą się nad ranem.

panowie



codziennie należy przeliczyć panów na ścianie. są trzej. ale ostatnio doszedł jeszcze jeden na pocztówce z malty, który śpi. wiec: pam, pam, pam, ciiiiiii...

goła



w przeciwieństwie do większości z nas tadek kocha gołębie. ostatnio biegał po skwerze i rozganiając ich stada krzycząc "gołaaa, gołaaaa..." rechotał i był szczęśliwy po brzegi!!! tad bardzo ceni pracę pewnej pani "pam", która na wysepce tramwajowej na środku skrzyżowania ruchliwych ulic, wysypuje duże ilości chlebochrupkopodobnegoczegoś właśnie dla gołębi i one tam jedzą. tad musi poświecić pare minut na obserwację tego jak jedzą za każdym razem kiedy tamtędy przechodzimy (nawet jeśli się spieszymy!).