oczy uszy i nos dookoła głowy a rąk sto

niedziela, 18 kwietnia 2010

huśtawka



zdarzają się dni, że tadek raz się smuci i w jednej sekundzie się weseli.
tak to mamy czasem oboje z nastrojami.
zazwyczaj znajdujemy lukę jakąś na porozumienie.
chodź czasem przynajmniej jedno z nas chce wyjść przez okno po sznurze z prześcieradeł choć to parter.
w końcu i tak lądujemy na placu zabaw na huśtawce.

piątek, 16 kwietnia 2010

działa


tadeusz nauczył się nowego słowa: DZIAŁA!!! to bardzo przydatne słowo. od dawna sprawdzaŁ czy coś działa czy nie działa. i teraz wreszcie rezultaty licznych testów może ubrać w słowo. okazało się, że wiele rzeczy jednak działa. gołąb też działa! drukarka pani w banku i telefon tej samej pani. lodówka, suszarka, wyciskarka do czosnku, mama... DZIAŁA!!! tadek wykrzykuje to z taką pasją i radością, że nie sposób się nie cieszyć, że coś co zawsze działało jednak DZIAŁA!!!

środa, 14 kwietnia 2010

kawa



przed chwilą tadek mi powiedział, że moją kawę wypił gołąb. faktycznie wypił nie ma. muszę zrobić jeszcze jedną. a tadek zrobił domek dla lalki z tekturowej rolki po papierze toaletowym. pomogłam wyciąć drzwi i namalowałam okno i klamkę, tadziu trawę i psa. tak mówi, bo bym się chyba nie domyśliła. dziś pada szkoda. cos wymyślimy,.

wtorek, 13 kwietnia 2010

szybcy



obaj są szybcy. raz jeden raz drugi jest za szybki na mój kadr.

podkładka


w podkładce mieszka drugi tadek. jest śmieszny.

tam gdzie mama nie pozwala





poddałam się. padłam. niekonsekwencja to moja słabość. tadkowi nie wolno wchodzić na stół. wszedł. był najszczęśliwszy na świecie! mi nic innego nie pozostało jak to uwiecznić. tadeusz wyczuł wyjątkowość sytuacji. nikomu nie powiedział.

wolność dla kupy







tadeusz dużo mówi o kupie. czytamy książkę o kupie. niestrudzenie go namawiamy, żeby zaczął korzystać z toalety. żeby w końcu uwolnił kupę, niech popłynie, gdzie jej miejsce. tadek cwaniaczek póki co nie zmienia swoich przyzwyczajeń ale wyszukuje kup w różnych miejscach. dla nas. w końcu tak nam zależy. cwaniaczek. w szafie też była kupa. ponoć...

wtorek, 6 kwietnia 2010

wielkanoc





jajo to ulubiony posiłek tadka. jedno z pierwszych słów, od początku bezbłędnie artykułowane. każdego dnia próbuje mnie przekonać, że musi zjeść jajo. toczymy długie dyskusje pod lodówką.
jednak podczas śniadania wielkanocnego nadmiar bodźców i mnogość jaj mu zaoferowanych przerosła tadka na tyle, że zdaje się, że nie zjadł żadnego.
był za to niepobity w biciu jajami.
zresztą. co tam jedzenie. najważniejsze, że kuzyni są. zabawa!


wieża





tad zaczął budować wieże. wcześniej tylko burzył to co my zbudowaliśmy.
sprawdza jak wysoko można wybudować i odejść. sprawdza różne podłoża i materiały. ze szklanek też buduje wieże. ale ta z klocków krecikowych była imponująca.
tad był bardzo rad!

disco







odkąd nastała wiosna dzięki kuli dyskotekowej zawieszonej w oknie w dzień słoneczny mamy słoneczne kropki w całym pokoju. średnio trwa to do południa, potem słońce ucieka za budynki. i kula zasypia. ale zanim to się stanie my korzystamy. kładziemy się z tadkiem i rudym i oglądamy, gadamy o życiu, latamy i wariujemy. czasem tańczymy. disco! przytulanie się do rudego to tadka ulubione zajęcie. rudy znosi to bohatersko, przesadą jednak jest uściśniecie łapy na koniec. hehe. różnie to się kończy. ale słońce jest wspaniałe.