oczy uszy i nos dookoła głowy a rąk sto

wtorek, 14 września 2010

ichał cieś!



bardzo się lubią ci dwaj faceci!
tadek kilkanaście razy dziennie musiał witać misia: ichał cieś!
i michał odpowiadał: tadziu cześć!

wakacje bałtyk moja miłość


























!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! było wspaniale!

radio na krawężniku


tadziu bywa ze mną w knajpach od czasu do czasu. z dawidkiem zaprzyjaźnił się bardzo. razem słuchali radia na słuchawkach, siedząc na krawężniku. zaczepiali przechodiów mówiąc im cześć. ja mogłam spokojnie pogadać z innymi.

wakacyjne przyjemności






eh wakacje były wspaniałe!
te fascynujące, kiczowate twory, które kuszą dzieci, naprawdę czynią je szczęśliwszymi. tadek był tak przejęty i dumny, że wiezie weronikę autem. hehe.
to zupełnie nowe dla mnie. następnym razem zastanowię się trzy razy zanim coś wyśmieję przy tadku. szacunek i wiara, że mu minie.

fontanna





pewnego upalnego dnia... z ciocią gosią w fontannie. najlepsza zabawa świata. tadziu miał tylko zamoczyć nogi, nagle był cały mokry i szczęśliwy. nie mógł odejść. żal mu było fontanny, wody i draki. wrzeszczał. został bardzo pedagogicznie przekupiony lodami. od tamtej chwili staram się omijać tę fontannę szerokim łukiem. tak by nie zauważył, że tam była taka zabawa...

t&t



to strasznie fajne chłopaki!!

tadziu kosiarz

strasznie się zaniedbałam. wstyd mi...
postaram nadrobić, nadgonić, dogonić tadzia.
zatem zaległa sprawa kosiarzy. jest to od dawna i niezmiennie zawód, który tadziu darzy największym szacunkiem, zaraz po śmieciarzach.
gdzieś w lipcu, w parku grabiszyńskim, po którym buszowaliśmy, natknęliśmy się na kosiarzy podczas pracy. tadziu tak do nich zagadał, że spędziliśmy razem jakąś godzinę. gadaliśmy o życiu,koszeniu, silnikach i takich tam... tadziu testował ciągniczek i kosiarki. poznaliśmy się z panami po imieniu, obejrzałam zdjęcia z wakacji w chorwacji jednego z nich, wiem ile zarabiają i ile czasu koszą ileś tam hektarów...
wieczorem, przed snem, tadek powtarzał: kosiarze ja! kosiarze ja! kosiarze ja!
od tej chwili,a może od zawsze, musi wypróbować każdą kosiarkę...



środa, 7 lipca 2010

urodzinowy piknik












tadziowy piknik urodzinowy udał się znakomicie! chociaż tadka trochę przerósł ogrom prezentów. próbował blokować/się nie zgadzać, nie przyjmować, uciekać ale i tak dostawał :) następnego dnia rozpakowywał i testował. wszystko cudne. tad zachwycony. wspominał: GOŚCIE GOŚCIE... park, JAAAA! :)
komarów nie zaprosiliśmy a jednak stawiły się licznie...
piknik to bardzo dobra forma świętowania, wszystko smakuje lepiej i rozmawia się swobodniej, można rozlewać i kruszyć a w razie czego można zniknąć. a co najważniejsze dzieci lepiej śpią!
więcej pikników!

środa, 30 czerwca 2010

tad ma dwa






hiphip hura tad ma dwa!!! tak jest, w minioną niedzielę tadziu skończył 2 lata! przyjęcie rodzinne huczne i wesołe. zupa cebulowa tadkowi nie smakowała ale za to tort bardzo. zrobiłam tort, w którym zgromadziłam smaki tadzia ukochane (biszkopt migdałowy, przełożyłam morelową konfiturą, która zrobiłam z suszonych moreli rozgotowanych z cynamonem, kardamonem i lukrecją i całość polałam obłędną ilością czekolady). smakował nie tylko tadziowi, który najpierw zdmuchnął świeczkę a potem wgryzł się w niego.
po przyjęciu spakował prezenty i pojechał do dziadków testować basenik i kosiarkę. złoty chłopak.
i nastał spokój.