oczy uszy i nos dookoła głowy a rąk sto

wtorek, 8 lutego 2011

szelma




co tad mówi:
"będziesz sie kompała w wandzie?"

eat it or put it on the face

hihi "Ty jestes mój skarpet" na dobre się zadomowiło w naszym domowym slangu/ ja jestem skarpetka. eee skarpet lepszy.
tadek z jedzeniem robi cuda. naleśnikowa draka jest wspamniała... zjadł troche, a reszta na głowę mu się rzuciła.
generalnie tad ma jakieś takie wewnętrzne sterowanie, które po kilku sekundach, w których tadek zaczyna jeść, włącza blokadę i tadeusz mówi, zmienionym głosem: "ja już się najadłem"!!! dziwne to i fascynujące.
hmm. interesujące. za to desery i wszelkiej maści smakołyki zawsze, wszędzie i bez blokad.
kiedyś gdzieś wyczytałam, że są dzieci, które mają dwa żołądki`; jeden maleńki na obiady a drugi ogromy na smakołyki. tadziu zdecydowanie tak ma.
no cóż pozostaje nam cierpliwość i wiara, że ten wielki zaniknie a ten maleńki urośnie do rozmiarów właściwych i przejmie śladowo funkcje tego drugiego - wielkiego...








czwartek, 3 lutego 2011

hura


rozmowy z tadkiem przed snem:
- "jak bedę dużym paniem to cię będę nosił mamusiu".
- "tak to super. będziesz się mną opiekował?"
- "nie, Tobą nie, dzidzią się będę opiekował"
- "aha. chciałbyś mieć brata?"
- "nie, siostrę"
- "aha. a jak ją nazwiemy?"
- "tort!"

chwilkę przed zaśnięciem napadł na nas wilk. mnie zaskoczył, ale tadek był przygotowany. miał pistolet i odkurzacz.
odganiał go. co raz strzelając "pciuu" i strasząc odkurzaczem. wykrzykiwał do wilka:
"idź sobie. do siebie. my tu chcemy śpić spokojnie! a sio!"
wilk drań wracał namolnie. ponoć ugryzł mnie w oko. tadzia w policzek.
po wielu szarpaninach, tadek powiedział:
"już wyrzuciłem go do kubła"
ja na to:
"niedobrze! wilka się nie wyrzuca do kubła, musisz go przegonić"
tadek na to "ale on z lasu wraca!"
nie wrócił. tad zasnął.
... wszystko odbywało się statycznie na leżąco. na szczęście.

i jeszcze przypomniało mi się:
co to jest lampa: paluszki i słońce które sobie wieszą!

toMy





ano. spora przerwa. czas potężnie przesadzony. ale tak wyszło.
dużo baardzo się zdarzyło...
tad od września przedszkolak. jest superświetnie! choć fotek mniej.
tad-hultaj jest przywódcą bandy przedszkolnej. ponoć ma wyznawców/naśladowców w najstarszej grupie nawet.
co to będzie?

na pewno to co mówi tadziu wymaga notowania, więc postanowiłam wrócić,
żeby nie umykało to co umykać lubi.
zatem:
rozmowa tipka z tadkiem:
tipek czułym półgłosem: "tadziu ty jesteś mój skarb!"
tadziu też czułym półgłosem: "tato ty jesteś mój skarpet!"

według tada w sypialni zamieszkał z nami potwór (pościel przykryta kocem).
tad go odwiedza, trzeba być cicho, żeby się nie obudził.
wczoraj nie wrócił na noc.
(nie posłałam łóżka)

o jedzenie toczymy dyskretne wojny.
- "mamuś to jest dobre, ale ja tego nie lubie!"

"NIEBO jest nad morzem!" to dobrze. kocham morze.

draka w przedszkolu, relacja pani B.: ruta uderzyła tadka torami. łzy krew... ruta się kaja. przeprasza. tadziu wybacza.
...przed snem mi wyznał, że on pierwszy uderzył rute torami.
eh te dziewczyny. ruta tak zapatrzona w tadzia, że nawet tory wzięła na siebie.

bede mieć oko i ucho czujne. wróce! ciao.

wtorek, 14 września 2010

ichał cieś!



bardzo się lubią ci dwaj faceci!
tadek kilkanaście razy dziennie musiał witać misia: ichał cieś!
i michał odpowiadał: tadziu cześć!

wakacje bałtyk moja miłość


























!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! było wspaniale!

radio na krawężniku


tadziu bywa ze mną w knajpach od czasu do czasu. z dawidkiem zaprzyjaźnił się bardzo. razem słuchali radia na słuchawkach, siedząc na krawężniku. zaczepiali przechodiów mówiąc im cześć. ja mogłam spokojnie pogadać z innymi.

wakacyjne przyjemności






eh wakacje były wspaniałe!
te fascynujące, kiczowate twory, które kuszą dzieci, naprawdę czynią je szczęśliwszymi. tadek był tak przejęty i dumny, że wiezie weronikę autem. hehe.
to zupełnie nowe dla mnie. następnym razem zastanowię się trzy razy zanim coś wyśmieję przy tadku. szacunek i wiara, że mu minie.

fontanna





pewnego upalnego dnia... z ciocią gosią w fontannie. najlepsza zabawa świata. tadziu miał tylko zamoczyć nogi, nagle był cały mokry i szczęśliwy. nie mógł odejść. żal mu było fontanny, wody i draki. wrzeszczał. został bardzo pedagogicznie przekupiony lodami. od tamtej chwili staram się omijać tę fontannę szerokim łukiem. tak by nie zauważył, że tam była taka zabawa...